Fotografuję od dawien dawna.. Odkąd miałam dostęp do pierwszego aparatu, tego rodzinnego, którym najczęściej posługiwał się mój tato. To był aparat na klisze, zwykle czarno białe, bo miały większą głębię i bardziej przemawiały do naszego serca niż fotografie kolorowe. Pamiętam z czasów dzieciństwa, że mój tato lubił nas ustawiać, poprawiać, żeby tylko zdjęcie wyszło lepsze :) Miał dosyć dobre oko, nic nie ucinał, kadrowanie miał opanowane, choć nigdy nie skończył szkoły fotografii. Nie zdarzały się żadne fotografie, na których mielibyśmy ucięte ręce czy nogi, czy też na których połowę ujęcia stanowiłoby niebo (chyba że taki był cel). Któregoś dnia i ja sięgnęłam po aparat i wtedy odkryłam w sobie ogromną pasję...
Joanna PS