Jak pewnie zauważyłaś, na moim blogu pojawiły się zmiany. Z jakiegoś powodu poprzedni szablon nie przemawiał do mnie, przez mój kontakt z blogiem był ograniczony. Liczę, że obecny pozwoli mi na lepszą współpracę. Ale to nie jedyna zmiana. Postanowiłam wprowadzić kilka stałych tematycznie wpisów. Między innymi będzie to dział dotyczący mojego prywatnego życia. Dotąd pisałam o samej sobie niewiele i jedynie poprzez inne wpisy można było mnie poznać. Chciałabym jednak stać się Tobie bliższa, chciałabym, żebyś znała nie tylko moje sukcesy, ale też trudności, jakie spotykałam czy będę spotykać na drodze. Chciałabym, żebyś mnie poznała.
Miniony rok był dla mnie jednym z roków przełomowych. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się tak spektakularnych efektów, kiedy tworzyłam moją trzecią już Mapę Marzeń - Mapę Celów, choć nie powinno mnie dziwić, że jednak spełniła się niemal w stu procentach (jakieś 80% to naprawdę świetny wynik przy zerowym lub kilkuprocentowym spełnianiu się moich celów i planów noworocznych z dawnych lat).

Joanna PS
8 comments
Ktoś może zapytać - to Happy Planner można udoskonalić? Od lat szukam swojego idealnego planera i Happy Planner jest najbliższy temu, czego oczekuję od kalendarza. Brakuje mi jednak kilku elementów, które ułatwiają mi funkcjonowanie lub po prostu są pewną wytyczną w życiu. Stąd pomysły na udoskonalenie go. W 2015 roku korzystałam z Multiplanera. Jest on o tyle dobry, że miałam mnóstwo miejsca na notatki, zapiski i zorganizowanie spraw dzięki etykietom. Stałam się bardzo skuteczna podczas korzystania z niego. Jego wadą jednak jest zbyt mały obszar harmonogramu godzinnego. W którymś momencie przestałam wpisywać tam sprawy umówione na konkretną godzinę, a zaczęłam wykorzystywać ten obszar na listę to-do. Dodatkowo, w tej części kalendarzowej czas kończył się (w przypadku mojego planera) na godzinie 16:00, tymczasem mój dzień trwał zwykle do 22:00, a czasem dłużej. Multiplaner jest idealny, jeśli prowadzi się go tylko pod kątem pracy zawodowej, nie do końca sprawdził się zatem w moim przypadku - mamy będącej na urlopie wychowawczym, dla której dzień pracy nie trwa od 8 do 16, ale wręcz całą dobę.

Joanna PS
2 comments
Jeśli nie znasz celu swojej podróży, jak możesz do niego świadomie dotrzeć? Wyobraź sobie, że chcesz się wybrać na wycieczkę do Indii. Ale nie robisz nic poza tym - nie planujesz daty wyjazdu, sposobu dotarcia. Przypadkiem znajdujesz się na jakimś statku, ale nie wiesz, czy płynie on akurat do Indii. Wsiadasz. Myślisz sobie - A nuż znajdę się u celu. Tymczasem, owszem, statek płynie, ale akurat nie do Indii. Kilka tygodni później, kiedy siedzisz i czekasz na przychylność losu, podpływa pod Twój nos statek płynący do Indii. Myślisz - No w końcu! Dopływacie do lądu, jednak to nie o tą część Indii Ci chodziło. Chciałaś być na północy, a znalazłaś się całkiem na południu. Po wielu próbach, dostajesz się do wymarzonego miejsca, ale zajmuje Ci to lata i już w tej chwili tak nie cieszy, bo.. zmieniły się Twoje priorytety. Tak wygląda życie kogoś, kto nie ma planu na przyszłość, kto żyje przypadkiem i po omacku.

Joanna PS
6 comments
Znajomość języków obcych we współczesnym świecie to podstawa. Nie wyobrażam sobie wyjazdów zagranicznych bez znajomości jakiegokolwiek języka obcego, choć naturalnie to angielski wiedzie prym. Ja sama miałam głównie kontakt z językiem niemieckim - uczyłam się go od czwartej klasy podstawówki i zdawałam na maturze. Do Niemiec też wyjechałam do pracy na prawie trzy miesiące. Angielski zawsze stał gdzieś z boku i właśnie dlatego niecałe trzy lata temu złożyłam sobie mocne postanowienie poprawy i podjęłam decyzję o korepetycjach w celach konwersacyjnych (z przerwą na okres porodowy i poporodowy - mój,.a obecnie też mojej korepetytorki). Ponieważ więc Ola obecnie przebywa w domu ze swoim maluszkiem, stworzyłam sobie swój własny plan nauki - działami, tak lubię najbardziej. Najlepsze w nim jest to, że wg tego schematu można się uczyć każdego języka. Ja, poza angielskim, odtwarzam sobie niemieckim i przyswajam sobie hiszpański.

Joanna PS
8 comments
Z Mapą Marzeń - Mapą Celów autorstwa Kariny Sęp po raz pierwszy miałam kontakt wiele miesięcy temu, kiedy zajrzałam na stronę ASDIMO i przeglądałam dostępne szkolenia. Pomyślałam sobie, że kiedyś skończę takie szkolenie. Tymczasem kilka miesięcy później w księgarniach pojawiła się książka.. Kupiłam ją w dniu premiery :) I nie żałuję. Moja pierwsza Mapa powstawała prawie dwa miesiące. Chciałam mieć pewność, że dobrze zrozumiałam treść książki, w innym wypadku bowiem spełniłoby się nie to, czego chciałam, ale to, co zawarłam na niej myśląc, że piszę właśnie o tym, czego pragnę. Pani Karina przejrzała moją Mapę, wprowadziła niezbędne poprawki i tak oto na kilka miesięcy przed końcem 2014 roku zawisła ona na mojej ścianie w kuchni.

Joanna PS
4 comments
Zdarza Ci się czasem, że zaglądasz do lodówki i zastanawiasz się, co można zrobić z tego, co w niej zostało? Ja ostatnio miałam tak kilka razy i bardzo mnie to uderzyło. Staram się organizować i wyprzedzać sytuacje w innych dziedzinach życia, a nie zadbałam o plan żywieniowy. Jakiś czas temu czytałam na prywatnym blogu Moniki, która prowadzi też bloga ze wspaniałymi włóczkowymi cudeńkami (tutaj możesz je zobaczyć), że planuje ona obiady na cały tydzień. Pomyślałam wtedy, że coś takiego trzeba zastosować u nas w domu, ale na myśleniu się skończyło, bo moje myśli zaprzątnięte były innymi, równie istotnymi sprawami. Później przeczytałam dokładnie wpis Edyty, która zajmuje się coachingiem, o jej własnym organizerze, w którym pojawiła się też kartka z planem żywieniowym na cały tydzień. Doszłam do wniosku, że coś w tym musi być. Od jutra zatem działa nasz plan żywieniowy na cały tydzień. Zobaczymy, jak się sprawdzi. Zamówienie na produkty spożywcze zostało złożone. Jutro dokupię tylko to, co powinno być najpierw sprawdzone, jak bułki, ser żółty czy mięso :)